Zwyczaje Chatek Studenckich


...czyli co jest w dobrym tonie gdy śpimy w chatce


Przede wszystkim pamiętajmy, że chatka studencka to nie to samo co schronisko! Prócz tego, że zazwyczaj mamy doczynienia z nieco niższym standardem no i oczywiście ceną. Obowiązują tu nieco inne zwyczaje i osoby nocujące w takim miejscu przeważnie nie są tylko kolejnymi klientami, ale również częścią "załogi" takiego obiektu. Cóż to oznacza?

Oznacza to, że chatkę i atmosferę w niej panującą tworzą ludzie, nie tylko ci, którzy się nią opiekują, ale wszyscy jej goście danego dnia czy wieczoru. Czyli również my - turyści przybyli tam na choćby jeden nocleg. To również od nas zależy jaka atmosfera zapanuje przy piecu czy kominku gdy zapadnie zmrok. Chatka to swego rodzaju żywy organizm, dynamiczne środowisko praktycznie co wieczór złożone z innych jednostek. Mimo tej ciągłej płynności składu obowiązują w niej pewne schematy zachowań, które określa się zwyczajowo jako normę, znajdzie się też i lista rzeczy, których w danym miejscu czynić nie wypada. Właściwym zachowaniem jest "na wejściu" porozmawiać z opiekunem chatki, dowiedzieć się jakie panują w tym miejscu obyczaje oraz zaproponować swoją pomoc przy pracach chatkowych.

Nie ma jednego wzorca i każdy taki obiekt rządzi się własnymi zasadami. Niezmiennie jednak turysta powinien czuć się współgospodarzem chatki, w której przebywa i aktywnie włączyć się w działania takie jak pozyskiwanie drewna, zmywanie naczyń czy noszenie wody. Nie powinien też zapomnieć o sprzątaniu po sobie zarówno wieczorem jak i gdy opuszcza chatkę. Często też w chatkowej świetlicy jada się wspólne posiłki złożone z tego "co kto przyniesie ze sobą". Niekiedy konieczne jest przeprowadzenie jakiegoś drobnego remontu czy np. akcji znoszenia śmieci. I również w takie działania bywalcy chatek powinni się aktywnie włączyć. Nie wszystkim to może odpowiadać, ale też miejsce typu chatka studencka nie jest przeznaczone dla wszystkich.

Osobnym - i równie ciekawym - jest zagadnienie stosunków między chatkowiczami. Atmosfera chatki jest zazwyczaj dość luźna i nikt nie przejmuje się tu ciszą nocną czy komfortem spania (własnego lub współspaczy) wiadomo wszak, że chatka nie jest z gumy. Nie oznacza to jednak pełnej dowolności w zachowaniu i podejmowanych działaniach. Konieczne jest, jak w życiu, znalezienie "złotego środka" tak by nikt nie czuł się pokrzywdzony, ale też by nikt inny nie mógł czuć się ograniczony. Żaden, nawet bardzo wymyślny regulamin nie jest w stanie zapewnić w takiej sytuacji wszystkim odpowiedniego, zadowalającego komfortu bycia. Niejednokrotnie wszak ścierają się w trakcie jednego weekendu grupy wędrujących turystów z bywalcami chatki, którzy przybyli raczej zabawić się i spotkać, a tylko przy okazji pochodzić. Tylko poprzez porozumienie i wspólne, radosne działania można wypracować ów "złoty środek" - tak by wszyscy czuli się w chatce dobrze. Nie jest to, jak by mogło się na pozór wydawać, idea abstrakcyjna skoro w niektórych chatkach sprawdza się ona od kilkudziesięciu lat.

Spotkałem się nawet z tak skrajnymi opiniami, że chatka ma "wychowywać", ma być miejscem, gdzie uczymy się wspólnego funkcjonowania w górach, wspólnego radzenia sobie z problemami, a przede wszystkim codziennego współżycia z innymi na ograniczonej przestrzeni w trudnych, górskich warunkach. I po części w wielu chatkach tak rzeczywiście się dzieje. Bez planowego działania, bez koncepcji edukacyjnej - tak po prostu wychodzi, tego wymagają warunki wspólnego bytowania w przestrzeni chaty. Każdy z nas przynosi przecież w takie miejsce swe własne nawyki, ograniczenia, humory, nastroje. Spotykamy się jednak nie po to by, epatować nimi otoczenie, ale by wspólnie tworzyć coś nowego i zapomnieć na trochę o swych "nizinnych" sprawach.